Dzisiaj jest: Niedziela, 22 września 2019
Imieniny obchodzą: Joachim, Maurycy, Prosimir, Tomasz
Vinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo Slider
Opublikowano: poniedziałek, 07, października 2013 13:50

 

A oto wybrane fragmenty z obszernego artykułu Pana Bartosza Jakubowskiego z Medyki pt. „Pawlikowscy z Medyki wobec Powstania Styczniowego 1863 – 1864”.

Wszystkie przytoczone tu fragmenty potwierdzają zaangażowanie się Heleny i Mieczysława Pawlikowskich w powstańczy zryw i ich opinię w tej sprawie. Wszystkie cytaty pochodzą ze zbiorów korespondencji rodzinnej, będącej dziś w posiadaniu Państwa Anny i Kaspra Pawlikowskich. Niektóre z nich zgromadzone są w maszynopisie pt.: „Mieczysław Pawlikowski. Powstanie”.

A oto kilka cytatów:

„…Miecz w tej chwili jest we Lwowie – tak się męczy tem ciągłem jeżdżeniem, zmizerniał, aż patrzeć żal … smutnych dożyliśmy czasów. Aż serce pęka patrzeć jak sam kwiat młodzieży na oczywistą idzie rzeź. Nam kobietom tylko łzy i modlitwa ulżyć mogą. Może się Bóg zlituje, może modlitw wysłucha..”. Cytat ten pochodzi z listu datowanego: Medyka 21 lutego 1863 r.

O skali zaangażowania Mieczysława Pawlikowskiego w powstanie świadczą słowa najbliższej mu osoby – żony Heleny, która 10 marca 1863 r. pisała do teściowej, Henryki z Dzieduszyckich Pawlikowskiej: „…Niespokojna jestem i smutno mi bardzo bez Miecza, ale znoszę ten niepokój i moją samotność jak mogę najmężniej, bo czuję, że ta święta nasza w jego sercu zawsze pierwszeństwo mieć musi i to Ona dla niego zawsze najmilszą i najpierwszą będzie kochanką…”.

W dniu 24 marca 1863 r. Helena Pawlikowska pisała do przebywającego w Krakowie męża:. „…Mieczu mój drogi, smutno mi bardzo – Czechowski wraz z Hazkim i Jungą zupełnie rozbity (…) Jedynak powrócił zdrów z pod Jungi, Czechowskiego nie widział na oczy. Dwa razy strzelił do kozaków, dwa dni nic nie jadł – wyspał się w błocie i taka jego kampania. Był tu dziś drugi także z pod Czechowskiego i powiada, że sam nie pojmuje dlaczego poszli w rozsypkę. Płakał opowiadając jak to śliczny był oddział, a jak niedołężnie rządzony. O braciach mówią, że zdrowi i że przeszli granicę, ale ich dotąd w domu niema. Niektórzy utrzymują, że starszy ranny. W.W ma być w Krakowie. Mieczek wczoraj rano był nad samą granicą i miał przejść do Królestwa nie wiedząc o niczem co się stało? Czy przeszedł? nie wiedzieć – wraz z nim był jakiś Ksiądz – niby to z Warszawy wysłany do Czechowskiego, bardzo tajemniczy – pewno oszukaniec…” . Pisząc o przedzierającym się przez granicę Mieczku, Helena Pawlikowska miała na myśli bliskiego przyjaciela rodziny – poetę Mieczysława Romanowskiego.

Ze względu na nie najlepszy stan zdrowia Mieczysław Pawlikowski nie mógł zasilić szeregów walczących, ale za to o jego mocnym zaangażowaniu się w działalność polityczną w strukturach tajnego państwa polskiego, Bartosz Jakubowski przytacza następujący fragment listu M. Pawlikowskiego do matki z 21 marca 1863 r. Jest to swojego rodzaju dewiza służby ojczyźnie, jaką rzetelnie wyraził Pawlikowski, a pisał tak: „…O mnie niech Mamcia będzie zupełnie a zupełnie spokojną (…) Mam zajęcie inne, którem mogę być krajowi bardziej użytecznym niżbym nim był jako żołnierz. Fizycznych sił nie mam wiele – a więc się nie rwę do wojaczki. Wolę więc służyć krajowi pracą umysłową, do której się sposobiłem przez całe życie i do której się bardziej uzdolnionym czuję niż do znoszenia trudów wojennych…”.

Okoliczności powołania Mieczysława Pawlikowskiego do pełnienia funkcji przez Rząd Narodowy. [27] Dokument opatrzony nr 238 Komitetu Centralnego w Warszawie głosił: „…Komitet Centralny jako Rząd Narodowy Mianuje Obywatela Mieczysława Pawlikowskiego Pomocnikiem Komisarza Pełnomocnego na Galicję Wschodnią. W Warszawie d. 29 marca 1863 r. [pieczęć Komitet Centralny Narodowy]..”. Archiwum PP. Anny i Kaspra Pawlikowskich, rękopis.

Pełniąc obowiązki pomocnika komisarza pełnomocnego RN Mieczysław Pawlikowski kursował wielokrotnie wczesną wiosną 1863 r. w różnych tajnych misjach pomiędzy Krakowem i Lwowem oraz brał aktywny udział pracach organizacyjnych. O roli dziadka w tajnej organizacji powstańczej wspominał po latach Michał Pawlikowski - „…Wiadomo, że on układał regulaminy organizacyjne i miał sobie w Rządzie Narodowym powierzane najpoufniejsze resorty. Najznamienitsze świadectwo dzielności jego daje raport szpiegowski Zygmunta Kaczkowskiego odkryty przez dra Barwińskiego po ostatniej wojnie w archiwach austriackich, który określa jako najniebezpieczniejszego ze wszystkich Mieczysława Pawlikowskiego...”.

Z uwagi na to, że Pawlikowski pełnił rolę konspiratora (posługiwał się pseudonimem „Miecz Pająk”), do naszych czasów nie dotrwało wiele informacji na temat jego tajnej misji w RN. Sam też nie mógł takich materiałów archiwizować i przekazywać ich zawartości, nawet po zakończeniu powstania. Jako że zmarł w 1903 r. i jego życie zakończyło się jeszcze za czasów rozbiorowych, wspomnienia te również nie mogły być ujawnione.

Po wybuchu powstania, Mieczysław Pawlikowski prowadził stałą korespondencję z żoną, która z małoletnimi synami – Janem Gwalbertem i Tadeuszem, pozostała w domu w Medyce i ze zrozumieniem i dumą usprawiedliwiała nieobecność męża. W dniu 2 maja 1863 r. tak pisała teściowej, Henryce Pawlikowskiej: „…Smutno mi ale niech Mamcia nie myśli, bym się na Miecza gniewać miała. On tak robi jak robić powinien, przed Polską wszystko w kąt iść powinno. Ona zawsze pierwszą być winna w sercu Polaka, toż moją największą chlubą, największem szczęściem jest to – że mam za męża jednego z najlepszych jej synów…”.

Mieczysław Pawlikowski nie szczędząc swoich zasobów materialnych, znacznie przyczynił się do aprowizacji oddziału pułkownika Czechowskiego, i tak na przykład 21 marca 1863 r. bezinteresownie darował powstańcom niezbędną odzież, którą w Cewkowie odebrał osobiście Tadeusz Muczkowski.

W dniu 6 kwietnia 1863 r. pułkownik Mieczysław Romanowski [28] skierował z obozu pod Józefowem list dziękczynny do Heleny Pawlikowskiej za odzianie i zaopatrzenie jego oddziału. Pisał w nim: „…Przez poczciwość Twoją Szanowna Obywatelko znaczna część obozu mojego zaopatrzoną została w niezbędną bieliznę, buty i odzienie – przyjmij za to podziękowanie szlachetna Polko, bądź jak dotąd wzorem dla Twych sąsiadek i nie ustawaj nigdy w Twej poczciwej pracy dla Ojczyzny…”. Na dokumencie widniał prawdopodobnie ostatni podpis Mieczysława Romanowskiego jako komisarza administracyjnego i wojenno – sądowego województwa podlaskiego. W dniu 24 kwietnia 1863 r. oddział „Lelewela” został rozbity przez Rosjan w bitwie pod Józefowem. W walce tej zginął niespełna 30 letni wówczas Mieczysław Romanowski.

Jeszcze w kwietniu 1863 r. przybył do Lwowa generał Józef Wysocki, który - wobec biernej postawy komisarzy J. Siemieńskiego i M. Sokołowskiego – zaangażował Mieczysława Pawlikowskiego do planowanych przez siebie misji nad granicą rumuńską i uczynił go swym komisarzem do specjalnych poruczeń. W tym czasie właściciel Medyki należał też do Komisji Ekspedycyjnej, która zajmowała się aprowizacją w broń i amunicję formowanych oddziałów powstańczych. Efektem dobrych kontaktów Wysockiego z Mieczysławem Pawlikowskim był krótki pobyt generała w Medyce. Wysocki przybył tu pod przybranym nazwiskiem rzekomego stryja gospodarzy - Ksawerego Pawlikowskiego. 20 kwietnia 1863 r. generał Wysocki zlecił Mieczysławowi Pawlikowskiemu misję do Czerniowiec z zadaniem zdobycia tam ładunków i ich przetransportowania do specjalnie wyznaczonych miejsc w Galicji. Wysocki planował zakupienie co najmniej po 10 centnarów prochu i ołowiu. Zaraz też, 21 kwietnia, Mieczysław wyruszył ze Lwowa z tajną misją na Bukowinę. Już 26 kwietnia informował krótko żonę z dalekich Czerniowiec: „…Jutro zapewne wyjadę dalej, ale w którą stronę to mi jeszcze nie wiadomo, dlatego nie mogę Ci jeszcze stosownego podać adresu. Nie mogłem Ci dać znać ze Lwowa kiedy wyjadę, bom sam nie wiedział dnia…”. Pawlikowski objeżdżał też Pokucie pod koniec kwietnia 1863 r. i kołomyjskie, gdzie zatrzymywał się m. in. w Gwoźdźcu w dniu 1 maja. Tam zastała go wieść o śmierci przyjaciela - Mieczysława Romanowskiego.

Funkcje komisarza do specjalnych poruczeń Wysockiego Mieczysław Pawlikowski pełnił przypuszczalnie do 13 czerwca 1863 r., kiedy to powrócił na dłużej do Lwowa. O tym, że wykonywał swe obowiązki jeszcze w pierwszych dniach czerwca, świadczy dokument z jego rozliczeń sporządzony 4 czerwca 1863 r. Zdobyte przez Pawlikowskiego ładunki zostały wykorzystane m.in. przy dozbrajaniu oddziału wysyłanego na Ruś. Niestety, kampania Józefa Wysockiego zakończyła się dotkliwą porażką w bitwie pod Radziwiłłowem w dniach 1 – 2 lipca 1863 r., a sam generał został aresztowany.

Mieczysław Pawlikowski pozostawał formalnie pomocnikiem komisarza pełnomocnego RN na Galicję Wschodnią do 12 lipca 1863 r. Wtedy to RN w Warszawie przychylił się do jego prośby i zwolnił naszego bohatera z zajmowanego stanowiska. Jednocześnie polecił Pawlikowskiemu, aby przybył do Warszawy po wskazówki co do wykonywania dalszych obowiązków. Dymisja Mieczysława Pawlikowskiego zbiegła się w czasie z przybyciem do Galicji nowego komisarza nadzwyczajnego RN Józefa Grabowskiego, który ogłosił w Krakowie, iż nikt nie może pełnić żadnej funkcji publicznej bez jego nominacji i powołał tam nową władzę - Radę Prowincjonalną Galicji Zachodniej.

Na dowód, że w Medyce panowała wówczas przyjazna atmosfera, że właściciele bratali się ze swoimi poddanymi i byli dla nich jak równi, świadczyć może fakt, że w bitwie pod Batorzem 6 września 1863 r. miało ponoć zginąć 20 ludzi pochodzących z Medyki i okolic. [29] Duchowym przywódcą formowanego w Medyce oddziału pozostawał ksiądz Wojciech Michna, którego od wstąpienia w szeregi walczących powstrzymywał jedynie stan kapłański. Po latach duchowny tak wspominał wydarzenia roku 1863: „…napotykałem, jak powstańcy od nas szli lasami na tę wojenkę prawie świętą (…) Ja musiałem ich błogosławić ze łzami, na tę drogę – a byłbym sam poleciał za nimi, ale jako księdzu nie wolno mi zabijać, kaleczyć i mordować nikogo…”.

W 1863 r. Medyka Pawlikowskich stała się jednym z głównych ośrodków konspiracji powstańczej w Galicji. Swoje oddziały formował tu słynny pułkownik Marcin Borelowski „Lelewel” [30] - naczelnik siły zbrojnej województwa podlaskiego. „Lelewel” przybył do Medyki tuż po porażce pod Krasnobrodem w dniu 24 marca, a wraz z nim najbliższy przyjaciel Mieczysława Pawlikowskiego, słynny poeta, natenczas adiutant „Lelewela” - Mieczysław Romanowski. Północna oficyna pałacowa, nazwana później „Domem Powstańców”, przez kilka dni tętniła życiem wojskowym i konspiracyjnym. Tu, w cieniu lip i platanów, „Lelewel” zawiązał swój sztab. Stąd rozsyłał wici i rozkazy, a Mieczysław Romanowski – jak przypomniał Michał Pawlikowski - wynosił na skraj parku, pod majestatyczne topole nadwiślańskie siodła, na których siadał z dowódcą i snuł plany wojny z Moskalami. Stąd wychodzili ochotnicy, którzy zaopatrzeni dzięki zbiórkom Heleny Pawlikowskiej, zasilali główny punkt zborny oddziału „Lelewela” w lasach tuż przy granicy z Królestwem.

Działalność Mieczysława Pawlikowskiego [31] w strukturach władz narodowych narażona była nieustannie na dekonspirację ze strony władz austriackich. Wkrótce wpadły one na jego trop. Najpierw, 15 lutego 1864 r. został wylegitymowany we Lwowie i poddany szczegółowej kontroli, a po wprowadzeniu stanu oblężenia w Galicji w dniu 29 lutego 1864 r. i ustanowieniu tzw. sądów wojennych, aresztowano go 3 marca 1864 r. Tego dnia do mieszkania Pawlikowskich w kamienicy pod nr 237 w rynku (tzw. kamienica Dymetha) wtargnęło - w wyniku wsypy hasła „Dzieduszycki” - 8 żołnierzy i 2 komisarzy policji, którzy w obecności domowników przeprowadzili rewizję. W tym mieszkaniu wówczas przebywała również Helena Pawlikowska z dziećmi. [32] Zatrzymano kilka osób, z których aresztowano jedynie Mieczysława. Wkrótce sąd wojenny skazał go na trzy lata więzienia. W dniu 22 maja 1864 r. Pawlikowski został wywieziony wraz z Henrykiem Janko do twierdzy w Ołomuńcu. W dzień wyjazdu Mieczysław zdołał jeszcze napisać wyrażający dumę i odwagę list do matki, w którym prosił by nie wstawiać się za nim i nie prosić o ułaskawienie czy skrócenie aresztu. [33]

Przygotował i wygłosił: Janusz Bierówka

Stowarzyszenie

ul. Szkolna 4
32-052, Radziszów

Nasz rachunek:
Krakowski Bank Spółdzielczy
Oddział Skawina

10 8591 0007 0310
0561 8792 0001

Logowanie