Dzisiaj jest: Wtorek, 27 czerwca 2017
Imieniny obchodzą: Maria Magdalena, Władysław, Władysława
Vinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo Slider
Opublikowano: czwartek, 09, maja 2013 08:01
 
Tyniec jako twierdza
Konfederatów Barskich
 
W roku ubiegłym minęło ponad 230 lat od wybuchu pierwszego w dziejach Polski powstania narodowego trwającego przez 4 lata (1768-1772), a znanego pod nazwą "Konfederacji Barskiej". Przyczyn wybuch powstania oraz jego skutki nie są jednoznaczne. Wiadomo jednak, że sytuacja polityczna w kraju nie była najlepsza.
Zaledwie 4 lata wcześniej (1764) na tron polski wybrany został Stanisław Poniatowski. Nie posiadał on poparcia większości narodu. Popierała go jednak caryca Katarzyny, która umiejętnie podsycała niesnaski między królem a poszczególnymi stronnictwami będącymi bezwolnym narzędziem w rękach poszczególnych magnatów. W kraju stacjonowały wojska rosyjskie pod pretekstem obrony innowierców, których położenie było znacznie korzystniejsze niż w szeregu krajów europejskich.
Próby zniesienia nieszczęsnego "Liberum veto", które pozwalało zrywać sejmy jednemu nieodpowiedzialnemu lub przekupionemu posłowi szlachta traktował jako zamach na "Złotą Wolność". Obecność wojsk rosyjskich, żądania stawione przez Repnina (przedstawiciela Rosji) szczególnie w zakresie równouprawnienia dysydentów (prawosławnych i protestantów) i to w stopniu niespotykanym w żadnym z krajów europejskich doprowadziła do przebudzenia dumy narodowej oraz wzrostu nastrojów antyrosyjskich. W efekcie tego w podolskim mieście Bar zawiązano konfederacja przeciwko Rosji.
Kolebka konfederacji Bar została wprawdzie wkrótce zdobyta przez wojska rosyjskie pod dowództwem generałów Kretewznikowa i Apraksina, lecz w międzyczasie idea powstania rozeszła się po całej Polsce. Zawiązały się sprzysiężenia w Krakowie, Sanoku i Sandomierzu. Powstanie poparła Wielkopolska i Litwa. Oddziały powstańcze w starciu z regularnym i zdyscyplinowanym wojskiem rosyjskim rzadko odnosiły zwycięstwa. Szybko jednak skupiały się w innych miejscach nie pozwalając na pacyfikację kraju. Sytuacja powstańców uległa znacznej poprawie po wybuchu wojny turecko-rosyjskiej (1768), będącej w znacznej części czynnikiem zabiegów francuskich. Rząd francuski skierował również do konfederatów pewne fundusze oraz instrukcje, z których Charles Dumouriez zalecił ufortyfikowanie Częstochowy, Lanckorony i Tyńca w celu opanowania rejonu górnej Wisły. Czynności te niewątpliwie wpłynęły korzystnie na stan powstania, czego dowodem jest zdobycie Wawelu i utrzymanie się w nim załogi konfederatów przez blisko trzy miesiące (2.02-22.04.1772r.).
Na skutek sytuacji politycznej (I rozbiór Polski), a nie z przyczyn wojskowych pozostałe punkty forteczne również upadły. Zaznaczyć należy, że żaden z tych punktów nie został zdobyty przez atakujące oddziały rosyjskie, lecz zostały zajęte przez wojska austriackie (8.06.1772- Lanckorona, 13.07- Tyniec i 18.08-Częstochowa).
Rejon Radziszowa, położony w pobliżu ufortyfikowanego Tyńca był nie tylko świadkiem zawziętej obrony, lecz w pewnym stopniu odczuwał jej skutki związane zarówno z działalnością konfederatów jak również z walkami wojsk rosyjskich. W związku z tym, celowym będzie omówienie wydarzeń związanych z obroną Tyńca. Możemy się tutaj oprzeć na bardzo szczegółowym i wyczerpującym opracowaniu Mariana Kaniora: "Konfederaci Barscy w Tyńcu".
A oto w dużym skrócie przebieg obron Tyńca. Opór przeciw wojskom rosyjskim w Małopolsce zapoczątkowała zawiązana w Krakowie 21.04.1768 Konfederacji, do której 17.07.1768 przystąpiły również księstwa Zatorskie i Oświęcimskie. W 1770 roku Konfederacja uzyskała znaczną pomoc ze strony Francji. Do Preszowa {obecnie Bratysława) będącego siedzibą "Generalności" (dowództwa konfederacji) przybył wysłannik Ludwika XV, płk Karol Dumouriez w charakterze instruktora wojskowego, którego zadaniem było współdziałanie w zorganizowaniu dalszej walki oraz zapewnienie ze strony Francji pomocy wojskowej (oficerowie, inżynierowie) oraz pieniężnej (zbrojenie).
Z początkiem kwietnia 1771 roku Dumouriez poprzez Karpaty i Rabkę wkroczył do Polski ze swym legionem złożonym głównie z Francuzów, liczącym 600 jazdy i około 200 piechoty i 22 działa, co było niewątpliwie dużą pomocą dla źle uzbrojonych i wyszkolonych oddziałów konfederackich. W wyniku wspólnej akcji już do końca kwietnia 1771 roku wojska konfederacji opanowały cały obszar Małopolski od Zatora aż do Wisłoki (z wyjątkiem Krakowa) jak również województwa lubelskie i ruskie. Dla stworzenia bezpiecznych punktów oparcia postanowiono ufortyfikować względnie rozbudować umocnienia kilku istniejących twierdz (Lanckorona, Tyniec, Częstochowa). Szczególna rola przypadła tutaj Tyńcowi, który ze względu na swe położenie stanowił ważną arterię transportową kraju. Nie bez znaczenia była też obszerna zabudowa klasztoru mogąca dać schronienie dla znacznej liczby obrońców. Tyniec został zajęty przez konfederatów 19.04.1771r. Bezzwłocznie przystąpiono do jego fortyfikacji. Na postawie dokumentów w cytowanej publikacji "Konfederaci w Tyńcu" M. Kanior tak zrelacjonował przebieg prac:
"Przybyli oficerowie francuscy przystąpili od razu do pomiarów wzgórza. Spędzono chłopów z Tyńca i okolicy z narzędziami i kazano im ścinać drzewa w ogrodzie klasztornym i okolicznych lasach, kopać doły, budować wały obronne itp. Dziennie pracowało do 200 a nawet więcej ludzi, których zmuszano do pracy także w niedziele i święta. Robotami fortyfikacyjnymi kierowali inżynierowie francuscy: Libin, Menouville i oficerowie: Duclos i Desperes. Komendę nad powstającą twierdzą objął z ramienia Generalności Michał Walewski".
Tyniec wkrótce przeistoczony został w potężną twierdzę obwiedzioną dodatkowo fortyfikacjami ziemnymi oraz bronioną przez stanowiska obronne na okolicznych wzgórzach (niewielki szaniec na górze, Szpitalka oraz silna fortyfikacja mogąca pomieścić do 160 ludzi i połączona przejściem z klasztorem, na wzgórzu Winnica). Załogę Tyńca stanowiło 400 piechoty, 40 dragonów i 16 dział, z czego sam Dumoriez przyprowadził 200 piechoty i 12 dział. W miarę upływu czasu załoga Tyńca przekroczyła 1000 ludzi (ok. 400 kawalerii i 600 piechoty).
Ciekawy jest skład socjalny załogi. Znaczny procent stanowili tu ochotnicy wywodzący się ze skonfederowanej szlachty. Ale nie tylko w skład załogi tynieckiej wchodzili także żołnierze z przymusowej rekrutacji. Branicki w swoim liście do króla z dnia 1.03.1772 pisze, że: "w Lanckoronie i Tyńcu biorą z każdej wsi, co dziesiątego rekruta i pieniądze na jego utrzymanie" zaś w innym liście stwierdza, że " Walewski (komendant Tyńca) gwałtem spędza ludzi zdatnych do broni, nie zważając, czy kto ma dom i dzieci". Tak, więc wśród obrońców Tyńca znalazła się niewątpliwie pewna liczba Radziszowian, jeszcze wówczas nie bardzo rozumiejących, o co toczy się walka. Dla nich jedynie elementy religijne oraz osobiste krzywdy doznane od plądrujących okolice Moskali mogły stanowić motywację do walki. Zresztą i załoga twierdzy nie była zbyt przyjemnym sąsiedztwem dla okolicznych wsi i folwarków. Niezależnie od poboru rekruta twierdza musiała się sama zaopatrzyć w żywność. Więc:
"zbierano także z folwarków opactwa to, co jeszcze zostało po rabunku dokonanym przez Moskali". "Załoga tyniecka prowadziła zwykły ówczesnej wojnie proceder, zabierając kupcom bydło czy żywność, częściowo za zapłatą, a częściej odsyłając poszkodowanych po zapłatę do generalności w Bielsku. Przeprowadzono rekwizycję w okolicznych majątkach, zabierano bydło chłopom w pobliskich wioskach".
Dla przykładu - przed oblężeniem Tyńca przez Suworowa w maju 1772 roku zabrano do twierdzy bydło z Tyńca, Kostrzy, Sidziny i folwarku klasztornego. Tak, więc obrona Tyńca związana była również z ogromnymi stratami ekonomicznymi ludności. Oblężenie i atak na Tyniec rozpoczęli Rosjanie pod komenda Suworowa 21.05.1771 roku o godz. 2 nad ranem. Mimo znacznych strat (m. in. przejściowa strata ufortyfikowano wzgórza Winnica), po 8 godzinach atak zakończył się niepowodzeniem przy dużych stratach po obu stronach. Zabitych obrońców Tyńca grzebano na cmentarzu, Moskali w ogrodzie klasztornym lub wrzucano do Wisły. Rannych Rosjan na kilkudziesięciu wozach odwieziono do Krakowa i umieszczono w tamtejszych szpitalach.
Następny szturm na tyniecką twierdzę nastąpił 27.07.1771 roku. Wzięli w nim udział oprócz Rosjan również przeciwne konfederatom wojska królewskie pod wodzą Branickiego. I ten atak załamał się przy znacznych stratach oblegających. Podobne bezskuteczne ataki na twierdzę następowały jeszcze w nocy z 29 na 30 września 1771 roku oraz w nocy z 1 na 2 października. Również bezowocny okazał się ostatni przed nadchodzącą zimą, całodzienny szturm 9.11.1771 roku.
Załoga Tyńca nie tytko odpierała ataki, lecz również robiła wypady z twierdzy zarówno dla zdobycia zaopatrzenia jak też dla nękania znajdujących się w okolicy oddziałów wroga. Najsłynniejszą z akcji przeprowadzonych przez załogę tyniecką było precyzyjnie przygotowane i przeprowadzone zajęcie Wawelu w nocy z 1 na 2 lutego 1772 roku, który następnie był w ich posiadaniu blisko 4 miesiące (do 22.04.1772 roku).
Innym brawurowym wyczynem było zaskoczenie 700-sobowego oddziału kawalerii rosyjskiej wzmocnionego 100-osobowym oddziałem piechoty w dniu 22.04.1772 roku w Skawinie. Liczący 115 ludzi oddział tyniecki dokonał tu prawdziwego pogromu. Zginęło wówczas około 80 żołnierzy rosyjskich i zabrano cały transport żywności oraz znaczną ilość pieniędzy.
Rok 1772 był jednak ostatnim rokiem przedrozbiorowej Polski oraz doskonałości Konfederacji Barskiej. Kapitulowała również załoga Tyńca. Odbyło się to jednak nie wobec oblegających rosyjskich oddziałów Suworowa, lecz wobec znajdujących się w pobliżu (w rejonie Skawiny) wojsk austriackich. Nastąpiło to 13.07.1772 roku. Obrońcy twierdzy, po pozostawieniu broni opuścili Tyniec konwojowani przez Austriaków na drodze Tyniec - Skawina. Taki zabieg miał na celu uchronienie załogi Tyńca przed ewentualnym pościgiem i odwetem ze strony Rosjan.
Tak w ogromnym skrócie przedstawiałyby się działania wojenne Konfederacji Barskiej w rejonie Tyńca. Szczegółowe ich omówienie wraz z dokumentacją znaleźć może czytelnik w cytowanej pracy M. Kaniora "Konfederaci Barscy w Tyńcu".
Warto również wspomnieć o oddźwięku jaki Konfederacja Barska pozostawiła w literaturze polskiej.Przykładem mogą być pozytywne oceny Adama Mickiewicza zawarte w dramacie "Konfederaci Barscy", wspaniałe poetyckie dramaty Juliusza Słowackiego; "Ksiądz Marek" i ";Sen Srebrny Salomei" oraz mało dostępne utwory epoki Konfederacji Barskiej. Wspomnieć należy, że te ostatnie nie tylko chwaliły dzielność konfederatów, lecz również piętnowały występki niektórych niezdyscyplinowanych, dbających o osobisty interes dowódców. Przytoczę tu tylko fragment z wiersza. "Opisanie wygranej z Krakowem tynieckiej wojny 1771 roku" piętnujący działalność jednego z konfederatów.
"Nie Bierzynski to głupi, przekupiony,
Który Grabowskich wywódł z zagranicy
Grabił, rabował, zdzierał po próżnicy,
Marny dostatek niedostatkiem czynił.
Zdradził w ostatku i duszę obwinił".
 
Tadeusz Dybeł, "Głos Radziszowa" nr 10, 20 II 2000, s. 2-4.

 

Stowarzyszenie

ul. Szkolna 4
32-052, Radziszów

Nasz rachunek:
Krakowski Bank Spółdzielczy
Oddział Skawina

10 8591 0007 0310
0561 8792 0001