Dzisiaj jest: Poniedziałek, 23 września 2019
Imieniny obchodzą: Boguchwała, Bogusław, Libert, Minodora
Vinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo Slider
Opublikowano: wtorek, 13, stycznia 2015 11:00

 

Czy pamięta Pan żydowskich mieszkańców Radziszowa? Jaki los ich spotkał?

W Radziszowie przed wojną mieszkało kilka rodzin żydowskich, ja najbardziej zapamiętałem rodzinę Blumy Goldstein. We wsi mówili na nią „Blima od Warszawy”. Prowadziła ona sklep i mieszkała w tzw. kamienicy, czyli późniejszym domu nauczyciela [2]. Ten dom należał do nich, a przed wojną wyglądał nieco inaczej. Nie był otynkowany, miał zabudowaną werandę, gdzie podobno modlili się Żydzi. Tak się mówiło w Radziszowie. Chodziłem jako dziecko do tego sklepu z mamą i sam, pamiętam panią Blumę, która bardzo lubiła dzieci i częstowała je cukierkami. Ta rodzina żyła w wielkiej zgodzie z radziszowianami, z tego co wiem, byli lubiani, nigdy nie słyszałem o nich złego słowa. Zostali wysiedleni jak wszyscy inni chyba w 1942 r. do Skawiny, a później wywiezieni dalej i zginęli. Podobno ocalał jeden mieszkaniec tej kamienicy, mówiono, że po wojnie przyjechał, ale nie zatrzymał się na dłużej.

Ksiądz Kalicki w „Kronice parafialnej” zapisał: „W lecie 1942 [3] r. ściągnięto Żydów z okolic Skawiny, Kalwarii w liczbie kilku tysięcy do miasta Skawiny ze wszystkiem dobytkiem, część została zastrzelona, a większość wywieziona pociągiem.” Czy jako dziecko był Pan świadkiem tych wydarzeń, co pan zapamiętał?

Te obrazki pamiętam, starsi mówili, że są to Żydzi z Kalwarii Zebrzydowskiej. Staliśmy i patrzyliśmy na ciągnące sznury wozów z dobytkiem, całe rodziny siedzące na nich lub idące obok. Dużo osób przyglądało się temu, trudno takie rzeczy zapomnieć. Mówiono, że wyjeżdżają oni na inne miejsce osiedlenia. Chyba nikt nie zdawał sobie sprawy z tego, że to ich ostatnia droga, że wszyscy jadą na śmierć. To się chyba nie mieściło ludziom w głowach. Nie pamiętam żadnych wypowiedzi czy komentarzy ludzi obserwujących, byłem pewnie za młody, by zwrócić na nie uwagę. Zapamiętałem jeszcze takie tragiczne wydarzenie, jak zastrzelenie kilku ludzi obok naszego cmentarza. Mówiono, że byli to ukrywający się Żydzi, których złapano. Podobno wyrok wykonali wspólnie Niemcy i granatowi policjanci. Wśród zabitych były również kobiety. Pamiętam, że długo nie byli pochowani, a ludzie chodzili oglądać zwłoki. Podobno ktoś nawet zabrał odzież i buty tym zabitym. Niestety nie wiem kim byli ci zabici ludzie, gdzie zostali złapani, ani gdzie zostali później pochowani. Ci, którzy mogliby to wyjaśnić, już dawno nie żyją.

Kim był Stanisław Hojda, który znalazł schronienie w waszym domu? Co Pan wie na jego temat?

Stanisław Hojda naprawdę nazywał się Samuel Berkowitz. Przed wojną był kuśnierzem, mieszkał w Krakowie przy ul. Celnej. Pochodził z licznej rodziny, miał dziesięcioro rodzeństwa. Jego matka Rachela była już babcią, kiedy urodziła swoje ostatnie dziecko. Mieli dużą rodzinę, lecz wojnę przeżyła tylko trójka: Stanisław, jego siostra Mala i najmłodszy brat Schlomie - Stefan. Przeżyli również jeszcze siostrzeniec i siostrzenica, ale nie znam szczegółów. Jego siostra Mala, która straciła męża i trójkę dzieci, przeżyła w obozie koncentracyjnym na terenie Niemiec i trafiła na kwarantannę do Szwecji, brat Stefan zaś przeżył w ZSRS. Kiedy zlikwidowano getto krakowskie, Stanisław trafił do obozu w Płaszowie, ale nie chciał tam zostać, bał się śmierci. On chciał żyć, bo miał narzeczoną Fryderykę Fuchs, która trafiła do KL Auschwitz. Stanisław uciekł z obozu w Płaszowie, ale ja nie znam bliższych okoliczności tej ucieczki. Myślał o ukrywaniu się, zmienił prawdopodobnie wtedy swoje nazwisko na Hojda. To było nazwisko panieńskie jego matki. Zdecydował tak, bo było ono nieżydowskie i mogło zwiększyć szanse na przeżycie. Znalazł kryjówkę w kamienicy w Rynku Podgórskim w Krakowie u swojego znajomego dozorcy, pana Wojnarowskiego.


[2] Dziś ul. Jana Pawła II 1 [przypis autorki wywiadu]

[3] 20 stycznia 1942 r. miała miejsce konferencja w Wannsee, czyli spotkanie prominentnych funkcjonariuszy państwowych III Rzeszy z Reinhardem Heydrichem . Tematem omawianym w czasie tej tajnej konferencji było podjęcie „wszelkich niezbędnych przygotowań do globalnego rozwiązania kwestii żydowskiej na europejskim obszarze wpływów niemieckich czyli Ostateczne Rozwiązanie Europejskiej Kwestii Żydowskiej”. Protokolantem na konferencji był Adolf Eichmann. Wydarzenie to przesądziło o dalszych losach Żydów w okupowanych krajach. Szacuje się, że w Polsce życie straciło około 3 mln. polskich Żydów. [przypis autorki wywiadu]

Stowarzyszenie

ul. Szkolna 4
32-052, Radziszów

Nasz rachunek:
Krakowski Bank Spółdzielczy
Oddział Skawina

10 8591 0007 0310
0561 8792 0001

Logowanie