Dzisiaj jest: Środa, 24 maja 2017
Imieniny obchodzą: Jan, Joanna, Maria, Wincenty, Zuzanna, Zula
Vinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo Slider
Opublikowano: czwartek, 09, maja 2013 08:24
Wydarzenia z okupacji
w Radziszowie 1943 r.
W drewnianym domu, własności Marszałka z Brzegów, obok drogi do Skawiny w czasie okupacji mieszkali państwo Howańcowie. Uciekinierzy z Szopienic (Łaskich). Ojciec były powstaniec z 1863 roku i jego syn Maks Howaniec, z zawodu stolarz, z żoną Anielą (córką Czesława Pająka z Zawodzia) i dwojgiem dzieci utrzymywali się z wyrobu i sprzedaży mydła, którego w Radziszowie brakowało. Ojciec Maksa był częstym gościem w domu moich teściów, gdzie mieszkałem ze swoją żoną i jej braćmi Franciszkiem i Alojzym. Maks Howaniec działał w organizacji konspiracyjnej. Dobrze władał językiem wroga, dlatego przebrany w mundur niemiecki wykonywał bardzo poważne zadania U niego też, poza spotkaniami osób z Krakowa i Radziszowa, zlokalizowany był magazyn broni.
Mój szwagier Franciszek Radziszowski był Dowódcą Kompanii Batalionów Chłopskich i Armii Krajowej. Maks jednak podlegał pod dowództwo w Krakowie, gdyż wykonywał zadania specjalne. Niektórym osobom z Krakowa nie podobało się to i w efekcie doszło do dekonspiracji. Była to jesienna niedziela. O godzinie 6 rano żona Maksa, Aniela przyszła do nas zawiadamiając o aresztowaniu męża około 3 rano. Po zabraniu Maksa zjawił się u Anieli jeden z 3-ech synów Grochali, którzy byli związani konspiracyjnie z jej mężem, a wtedy mieszkali w Krakowie na Ludwinowie.
Ogarniął nas strach. Co dalej? Jakie podjąć działania?
U Maksa spotykało się wiele osób (w tym liczni Radziszowianie), które były ze sobą powiązane, a mogły teraz zostać zdekonspirowane. Szybko powiadomiliśmy zagrożonych.
U mnie, w domu oprócz Franka, był jeszcze jego brat Alojzy poszukiwany za przynależność do AK. Ja, nie byłem zagrożony aresztowaniem, gdyż nie spotykałem się u Maksa z osobami pozamiejscowymi, a poza tym pracowałem w niemieckiej firmie. Udałem się więc do kościoła w nadziei, że dowiem się cogoś więcej. Przechodząc przez most koło domu nauczyciela uwagę moją zwrócił przejeżdżający samochód policyjny. Spotkałem się wzrokowo z Maksem. Było to nasze ostatnie spotkanie.
Po powrocie do domu dowiedziałem się, że u państwa Howańców przeprowadzono rewizję. Ktoś nawet wskazał schowki. Zabrano: 5 karabinów, 1 ręczny karabin maszynowy, 6 pistoletów, 2 skrzynki granatów, które przyniosłem ze stacji kolejowej w Radziszowie. Przekazał mi je ówczesny zawiadowca stacji Władysław Marszałek. Według wielkości skrzynek było ich około 100 sztuk.
Radziszowianie: Józef Krupnik i Stanisław Radziszowski przebywali poza domem. Nie wiedzieli czy Maks wytrzyma katorgi. Czekali kto będzie następny?
Kilka dni później udałem się wraz z panią Maksową do państwa Grochali. Okazało się, że wszystkich 3-ech synów zatrzymano podczas aresztowania w Krakowie. Wszyscy zostali straceni.
Po pewnym czasie dowiedziałem się, że Gestapo rozpoczęło poszukiwania Franciszka Radziszowskiego, dowódcy AK Radziszów i jego zastępy Władysława Marszałka, zawiadowcy stacji. Obydwaj ukrywali się przez kilka miesięcy na terenie Radziszowa i Jurczyc. Byliśmy z nimi w stałym kontakcie. Po otrzymaniu nowych dokumentów i nazwisk Franciszek Radziszowski rozpoczął pracę w żegludze rzecznej w Niepołomicach, a Władysław Marszałek zsostał leśniczym w Paszkówce.
Tymczasem została wywieszona lista aresztowanych osób, w tym Maksa Howańca, 3 braci Grochali i wielu osób z Krakowa. Lista straconych przez rozstrzelanie wynosiła 52 osoby. Egzekucji dokonano w Przegorzałach.
Po śp. Maksie Howańcu pozostały wykonane ławki w kościele.
Dalsze wydarzenia powiązane częściowo z tymi, a może i wieloma innymi wspomnieniami, które pozostały w mojej pamięci opiszę następnym razem.
Władysław Kościelny, "Głos Radziszowa" nr 11, V 2001, s. 7.

Stowarzyszenie

ul. Szkolna 4
32-052, Radziszów

Nasz rachunek:
Krakowski Bank Spółdzielczy
Oddział Skawina

10 8591 0007 0310
0561 8792 0001