Dzisiaj jest: Poniedziałek, 27 stycznia 2020
Imieniny obchodzą: Angelika, Ilona, Jan Chryzostom, Julian, Przybysław
Vinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo Slider
Opublikowano: środa, 06, sierpnia 2014 13:14

Wtorek (22 lipca) to dwa ważne miejsca na trasie naszej wędrówki. Pierwsze z nich to Drohiczyn, gdzie zwiedziliśmy Muzeum Diecezjalne im. Jana Pawła II (uznanie dla wiedzy oprowadzającej nas siostry Bogumiły!), a następnie odbyliśmy spacer po miasteczku, który poprowadziła pani Wanda służąc nam wszelkimi informacjami związanymi z historią Drohiczyna. Około godziny 13 przyjechaliśmy do Korycina, do „Ziołowego Zakątka” gdzie na 15 hektarach uprawiane są zioła. Bardzo sympatyczna, młoda dziewczyna oprowadziła nas po gospodarstwie z pasją prezentując różne rodzaje ziół i opowiadając o nich. Następnie zaprosiła nas na warsztaty zielarskie, podczas których każdy z nas mógł skomponować dla siebie herbatkę ziołową w zależności od potrzeb organizmu i ewentualnych schorzeń. W Korycinie zostaliśmy zaproszeni na obiad regionalny, którego hitem była zupa pokrzywowa. Doskonała! Wzmocnieni świeżym, pachnącym ziołami powietrzem oraz regionalną kuchnią wróciliśmy do naszego cudownego zakątka, czyli „Dworku Łukowiska”. I znowu wieczorne, niekończące się rozmowy. Radość, śpiew, muzyka. A wokoło wspaniali ludzie... Kolejny dzień naszej wędrówki (23 lipca, środa) rozpoczęliśmy od wizyty w Janowie Podlaskim, gdzie znajduje się chyba najbardziej znana w świecie stadnina koni. Cóż to był za widok, konie w galopie z rozwianymi grzywami! Widzieliśmy i stajnię porodową, i cmentarz dla koni. Cały obiekt jest imponujący! Jadąc w kierunku Kostomłotów zatrzymaliśmy się na chwilę na obrzeżach Janowa Podlaskiego, gdzie można zobaczyć miniaturę Statui Wolności. Niestety, obiekt ten znajduje się z dala od uczęszczanych przez turystów szlaków, ukryty jest w zaroślach i tylko dzięki pani Wandzie, która o nim wiedziała mogliśmy go podziwiać. Około południa dotarliśmy do Sanktuarium Unitów Podlaskich w Kostomłotach. Ksiądz Zbigniew przybliżył nam historię miejscowości oraz znajdującej się tu cerkwi. Nie stronił też od dygresji politycznych i religijnych. Następnie przez Sławatycze i Kodeń udaliśmy się do Jabłecznej. Ta droga okazała się swoistym „bezdrożem”: wąska, nieutwardzona, a pobocze bagniste. Jednak Mieczysław, nasz kierowca, kierując się niezwykłą i towarzyszącą mu podczas całej wycieczki intuicją, bezpiecznie dowiózł nas do celu! W Jabłecznej zwiedziliśmy Monaster św. Onufrego założony w XV wieku oraz tamtejszą cerkiew. W drodze do Pratulina wstąpiliśmy na stary cmentarz tatarski (mizar) w Zastawku, na którym znajduje się kilka kamiennych nagrobków. Niestety, cmentarz jest zaniedbany. Pani Wanda zaprowadziła nas też w miejsce, gdzie znajdują się ruiny twierdzy brzeskiej. Aby je obejrzeć, trzeba było pokonać dość karkołomną trasę! Ten wysiłek został nam zrekompensowany przez wspaniałe krajobrazy w rezerwacie „Szwajcaria Podlaska”, gdzie ma miejsce tak zwana erozja wąwozowa. Ostatnim miejscem, które odwiedziliśmy tego dnia był Pratulin, a w nim Sanktuarium Męczenników Podlaskich. Tutaj też oczekiwały nasze koleżanki z Siedlec, Marysia i Nina. Wieczorem odwiedziły nas w „Dworku Łukowiska”, przynosząc dla każdego prezent w postaci obrazu, namalowanego przez Ninę. Było bardzo sympatycznie, wspominaliśmy przy tej okazji nasze poprzednie wakacyjne spotkania. Głównym punktem czwartku (24 lipca) była wizyta na Świętej Górze Grabarce. Las krzyży robił wrażenie… Być może wielu z nas udało się tutaj zostawić swój? Obmyć choroby i zmartwienia w cudownym źródełku i wyrzucić je precz? Oby tak było! A potem na naszej trasie Mielnik z wieżą widokową i ruinami kościoła zamkowego, a także wyrobiska kredy. Wszędzie pięknie kwitnące pola i łąki, co podsunęło nam pomysł uwicia wianków dla p. Kazimierza i naszego kierowcy. Paradowali w nich z godnością do końca dnia! Wyglądali uroczo! W restauracji „Panorama” w Mielniku zjedliśmy regionalny posiłek – kartacze i kiszkę ziemniaczaną. Delicje! Uroczysko Koterka w Tokarach i Telatycze z prawosławnymi cerkwiami oraz kolorowy cmentarz w Zubaczach to ostatnie miejsca, które zobaczyliśmy tego dnia. Wieczór w „Dworku Łukowiska” (niestety, ostatni) umiliła nam Kapela Ludowa „Podlasiacy”. Śpiewom i tańcom nie było końca! Tak pożegnaliśmy to wspaniałe miejsce.

Stowarzyszenie

ul. Szkolna 4
32-052, Radziszów

Nasz rachunek:
Krakowski Bank Spółdzielczy
Oddział Skawina

10 8591 0007 0310
0561 8792 0001

Logowanie